Wielki Ogarniacz Życia
Pani Bukowa — Poradniki

Odpowiedź może być tylko jedna – ktoś mi ten czas perfidnie i z premedytacją kradnie. W biały dzień. A ta resztka, co mi zostaje, to tyle co kot napłakał. Zobaczmy to na przykładzie z wczoraj. Wstałam jak zawsze punktualnie o siódmej, bo o tej godzinie sąsiad zza ściany zaczyna remont. Nie wiem, jakim prawem jemu wolno wiercić BLADYM ŚWITEM, a jak u mnie jest kulturalna impreza o północy, to zaraz skandal.

No więc wstałam i co to ja robiłam? Wiadomo, jakaś tam namiastka śniadania i oglądanie śmiesznych kotów na telefonie, bo tak samemu jeść to smutno. Potem parodia makijażu wykonana naprędce i równie ekspresowe wyjście do biura. Po pracy (a nawet trochę wcześniej, bo ja nie lubię czasu tracić) ewakuowałam się, jak tylko szef wyszedł, i kulturalnie wróciłam do domu.

Żadnych shoppingów po drodze, nic a nic, punkt szesnasta byłam w domu. Potem chyba coś jadłam i znowu koty w internecie. Jak ich nikt nie ogląda, to muszą czuć się bardzo samotne. Do tego winko na trawienie, wiadomo. ALE TO CHWILKA NA POSIŁEK, PRZECIEŻ TRZEBA JEŚĆ, nie wiem, ile czasu mi zeszło, może pół godzinki, może trzy.