Wilcza Chata
Michał Śmielak — Kryminalne i sensacyjne

Po­ło­żyła się po­now­nie, ale unio­sła się, aby zdjąć ple­cak z za­opa­trze­niem. Kosz­to­wało ją to tyle bólu i wy­siłku, że aż się po­pła­kała. A co, na­le­żała się jej so­lidna dawka pła­czu. Kiedy, je­śli nie te­raz? Sta­rała się uspo­koić od­dech, emo­cje ucie­kały, nie­stety we­wnętrzne sil­niki po­woli ga­sły je­den po dru­gim, za­częło jej się ro­bić zimno. Otwo­rzyła główną ko­morę ple­caka i wy­cią­gnęła cienką kurtkę pu­chową. Po­rządna rzecz, droga, ale warta za­kupu. Wie­działa, że wło­że­nie jej wy­woła ból, więc po­sta­no­wiła dać so­bie mi­nutkę na od­po­czy­nek. Miała też fo­lię ter­miczną, którą po­stara się owi­nąć. Rę­ka­wiczki, cu­dow­nie. Nie lu­biła w nich bie­gać, ale za­wsze miała je przy so­bie.

Za­ło­żyła je, zda­jąc so­bie sprawę, jak mocno drżą jej dło­nie. Na szczę­ście rę­ka­wiczki umoż­li­wiały ob­sługę ekra­nów do­ty­ko­wych, więc nie mu­siała na­ra­żać się na od­mro­że­nia pod­czas dzwo­nie­nia do GOPR-u. Oby tylko był za­sięg.

Się­gnęła do bocz­nej kie­szonki i wy­cią­gnęła iPhone’a, nie­stety, już chwy­ta­jąc go, czuła, że jest źle. Ekran był strza­skany, cho­ciaż świe­cił blado, ale z tego cacka już nikt ni­g­dzie nie za­dzwoni.