Było dobrze. Bardzo dobrze. Czuła moc w nogach, dziś mogła zrobić życiówkę, chociaż nie powinna się forsować, w końcu miała trenować przez kilka dni i dopiero ostatniego zrobić trasę w tempie startowym, to wtedy silniki jej rakiety powinny hulać na całego, nie dziś. Zwolniła nieco.
Pierwsze dziesięć minut byłaby w stanie opisać krok po kroku i oddech po oddechu, kolejne już z mniejszymi szczegółami, a po dwudziestu minutach maszyneria zaskoczyła. Nogi prowadziły same, oddech był równy i nie myślała o nim całkowicie. Głowa natomiast weszła w tryb twórczy. Jako dyrektor kreatywny jednej z największych agencji reklamowych w Polsce miała za zadanie wprowadzić na rynek nową markę wody mineralnej. Na najlepsze pomysły wpadała zawsze w trakcie biegania i była pewna, że z tego krótkiego urlopu wróci do Warszawy z ułożoną w głowie kompletną kampanią. Dziś była środa, zatem do niedzieli pozostały, nie licząc dzisiejszego, jeszcze cztery dni treningowe. Mnóstwo czasu na myślenie.