Wilcza Chata
Michał Śmielak — Kryminalne i sensacyjne

Po­pra­wiła za­pię­cia ma­łego ple­caka z pro­wian­tem, pas z dwoma bi­do­nami, jesz­cze raz rzu­ciła okiem na ze­ga­rek, ner­wo­wym ru­chem po­ma­cała kie­szeń z te­le­fo­nem, upew­nia­jąc się, że jest na miej­scu, na­ci­snęła przy­cisk na ze­garku uru­cha­mia­jący po­miar ak­tyw­no­ści i ru­szyła. Jak za­wsze to był naj­mniej przy­jemny mo­ment biegu; pierw­sze trzy ki­lo­me­try sta­no­wiły dla niej mę­czar­nię, or­ga­nizm po­woli prze­sta­wiał się z trybu co­dzien­nego na ten bie­gowy, prze­trwal­ni­kowy. Za­wsze wi­zu­ali­zo­wała to so­bie jako ko­lejne sil­niki od­pa­lane w star­tu­ją­cej ra­kie­cie, naj­pierw te roz­grze­wa­jące pa­liwo, po­tem star­towe, wresz­cie roz­pę­dza­jące, a na końcu te wła­ści­wie, które dzia­łały, do­póki trwał lot.

Po­czą­tek trasy był pro­sty, wręcz nudny. Prze­bie­gła wą­skim as­fal­tem przez Za­twar­nicę, w któ­rej miała bazę wy­pa­dową, po­tem skrę­ciła w lewo, mi­nęła most nad Hy­la­tym, ko­lejne za­bu­do­wa­nia, któ­rych było co­raz mniej, aż w końcu po­ja­wiło się pierw­sze wznie­sie­nie, któ­rego po­ko­na­nie za­owo­co­wało wzro­stem tętna i pierw­szym po­tem na ple­cach.