Zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć, Patryk znów podniósł rękę. Fakt, że siedział na wózku inwalidzkim, zdawał się nie odejmować mu estymy, ale jej dodawać.
– Wystarczy tych, kurwa, przepychanek – rzucił. – O kilka razy za dużo takie rzeczy w naszej historii doprowadziły do tragedii. Jeśli nie chcemy powtórki z tysiąc siedemset dziewięćdziesiątego piątego, pora się dogadać.
– I co niby proponujesz? – rzucił Hajkowski.
Patryk wymierzył palcem w Teresę.
– Pani premier przejmie obowiązki, zgodnie z prawem.
– Prawem, które jest wewnętrznie obowią…
– Daj spokój, człowieku – uciął Hauer. – Obce wojska stoją na granicy, gotowe dokonać pieprzonego rozbioru Polski, a ty będziesz rzucał nam kłody pod nogi tylko dlatego, że nie pasuje ci partia, z której pochodzi wicemarszałek sejmu?
– Nie pochodzi, ale jest jej przewodniczącą. To pewna różnica.
– Która niedługo nie będzie miała żadnego znaczenia – oświadczył Patryk. – Bo zaraz po przejęciu obowiązków i zapewnieniu stabilności państwa wybierzemy nowe prezydium sejmu, nowego marszałka.
– Ale…
– Parlamentarną większość wciąż ma Pedep z SORP, podejmiecie decyzję według własnego uznania.
Hajkowski wymienił krótkie spojrzenie z Hubertem.