Wojna. Saga wołyńska
Joanna Jax — Powieść obyczajowa

Niekiedy przyjeżdżała z małżonkiem do Orliczyna i wtedy odwiedzała go w jego nowym lokum, które otrzymał, gdy awansował na zarządcę. Nie była już tą samą zahukaną i wychudzoną dziewczynką z ogromnymi oczami, ale elegancką damą. Nosiła fikuśne kapelusze, suknie z najlepszych tkanin i miała chyba z dziesięć par pantofelków. Z jednej strony, gdy na nią patrzył, czuł dumę, że dziewczyna, która tak wiele przeszła i zaznała niewyobrażalnej nędzy, mogła się teraz pławić w luksusie, z drugiej – wielki żal ściskał go za gardło, bo nie należała już do niego.

– Wiedziałem, że cię tutaj znajdę. – Usłyszał za plecami głos swojego brata Stiepana.

Chłopak wyglądał teraz dokładnie tak samo, jak Wisza w jego wieku. Wystrzelił w górę w ciągu ostatniego roku tak bardzo, że teraz przypominał chudą tyczkę. Mimo że nie głodował, wciąż narzekał, iż nie jest tak dobrze zbudowany jak jego brat. Wissarion tłumaczył mu wówczas, że z czasem nabierze masy, bo przecież nie będzie rósł bez końca.

– Lubię to miejsce – odparł i uśmiechnął się smutno.