– Wyglądasz, jakby od naszej ostatniej rozmowy świat zawalił się jeszcze bardziej. A takie reakcje są do ciebie niepodobne, Hubert.
W końcu na nią spojrzał. Zobaczyła w jego oczach coś, co widywała bardzo rzadko. Niepewność.
– Przed wyjściem z kancelarii rozmawiałem z szefem pani gabinetu.
– I?
– Twierdzi, że premier szuka pani od samego rana.
– Nie pierwszy i nie ostatni raz.
– Nie była z nim pani na dziś umówiona.
– Nie, nie byłam.
– Dzwoniłem do KPRM-u. Tam też nic nie wiedzą o żadnym planowanym spotkaniu.
– Nie musimy się specjalnie umawiać, Hubert. Znamy się dość dobrze.
– Tyle że wszyscy zaprzeczają, by chciał się z panią skontaktować.
Uniosła brwi.
– Jedyną osobą, która twierdzi, że premier pani szukał, jest szef gabinetu. Skądinąd jego stary znajomy, zaufana osoba. I przypuszczam, że premier do pani nie dzwonił, bo wspomniałaby pani o tym.
– Nie, nie dzwonił.
– Tym bardziej niepokoi mnie ta sytuacja.
Intuicja rzadko go myliła. A jeszcze rzadziej wywoływała w nim niepokój. Darii przeszło przez myśl, że dziura w pamięci to dopiero początek jej problemów.