Wotum nieufności
Remigiusz Mróz — Kryminały

– Wyglądasz, jakby od naszej ostatniej rozmowy świat zawalił się jeszcze bardziej. A takie reakcje są do ciebie niepodobne, Hubert.

W końcu na nią spojrzał. Zobaczyła w jego oczach coś, co widywała bardzo rzadko. Niepewność.

– Przed wyjściem z kancelarii rozmawiałem z szefem pani gabinetu.

– I?

– Twierdzi, że premier szuka pani od samego rana.

– Nie pierwszy i nie ostatni raz.

– Nie była z nim pani na dziś umówiona.

– Nie, nie byłam.

– Dzwoniłem do KPRM-u. Tam też nic nie wiedzą o żadnym planowanym spotkaniu.

– Nie musimy się specjalnie umawiać, Hubert. Znamy się dość dobrze.

– Tyle że wszyscy zaprzeczają, by chciał się z panią skontaktować.

Uniosła brwi.

– Jedyną osobą, która twierdzi, że premier pani szukał, jest szef gabinetu. Skądinąd jego stary znajomy, zaufana osoba. I przypuszczam, że premier do pani nie dzwonił, bo wspomniałaby pani o tym.

– Nie, nie dzwonił.

– Tym bardziej niepokoi mnie ta sytuacja.

Intuicja rzadko go myliła. A jeszcze rzadziej wywoływała w nim niepokój. Darii przeszło przez myśl, że dziura w pamięci to dopiero początek jej problemów.