– Że wróciłam wieczorem do siebie.
– Do mieszkania przy Sarmackiej?
– Tak.
Pytanie było całkiem zasadne, „do siebie” bowiem w przypadku Darii mogło równie dobrze dotyczyć pokoju w hotelu sejmowym. Nieraz zostawała po nocach w gabinecie przy Wiejskiej i decydowała się nie wracać do mieszkania. Nie było sensu jechać na Wilanów tylko po to, by się przespać, szczególnie że w mieszkaniu nikt na nią nie czekał.
Kiedy została wybrana na posłankę z trzydziestego trzeciego okręgu, wraz z mężem postanowili, że przeniesie się do Warszawy sama. On został w Kielcach z ich córką, która miała wówczas iść do podstawówki. Początkowo Seyda przyjeżdżała często, ale od kiedy wybrano ją na marszałka sejmu, zdecydowaną większość czasu spędzała w Warszawie.
Rozbite rodziny. Była to jedna z rzeczy, o których w polityce się nie mówiło. Daria miała nadzieję, że podobna dyskrecja będzie dotyczyć rozbitych jednostek. Przynajmniej w jej przypadku.
– I co było potem? – zapytał Hubert.
– Zjadłam kolację, nalałam sobie lampkę wina i oglądałam mecz Flyersów.
– Z kim grali?
– Z Detroit Red Wings.
– Oglądała pani na GameCentre?
– Nie, była retransmisja w TVP.
– O której?
– Jakoś koło dwudziestej.
– Jaki był wynik?