Wotum nieufności
Remigiusz Mróz — Kryminały

– Naprawdę myślisz, że to konieczne? – zapytała. – Może to chwilowa przypadłość, może…

Urwała, uznając, że nie ma sensu dalej się oszukiwać.

– Wie pani, co zawsze powtarzam – odparł pod nosem Hubert. – Nie przygotowując się na najgorsze, przygotowujemy się na porażkę.

– Nie ty to powiedziałeś, a Benjamin Franklin.

– Być może – przyznał. – W każdym razie obaj mamy rację.

Daria przesunęła dłonią po udzie, a potem podciągnęła lekko bluzkę. Wzbraniała się przed pierwszym logicznym wnioskiem, jaki przychodził jej na myśl. Pigułka gwałtu i porwanie.

Odciągnęła pasek spodni. Bielizna była na miejscu, a ubranie nie było uszkodzone. Odetchnęła, choć zdawała sobie sprawę, że prawdziwą ulgę poczuje dopiero po wizycie u ginekologa. W tej sytuacji wydawało się to obowiązkowym punktem programu.

– Potrzebuję transportu, Hubert.

– Przyjadę. Proszę tylko powiedzieć gdzie.

– Zaraz się dowiem – odparła, podnosząc się. – Weź jakiś nierzucający się w oczy samochód. Media nie mogą tego zwęszyć pod żadnym pozorem.

– Oczywiście.