– Naprawdę myślisz, że to konieczne? – zapytała. – Może to chwilowa przypadłość, może…
Urwała, uznając, że nie ma sensu dalej się oszukiwać.
– Wie pani, co zawsze powtarzam – odparł pod nosem Hubert. – Nie przygotowując się na najgorsze, przygotowujemy się na porażkę.
– Nie ty to powiedziałeś, a Benjamin Franklin.
– Być może – przyznał. – W każdym razie obaj mamy rację.
Daria przesunęła dłonią po udzie, a potem podciągnęła lekko bluzkę. Wzbraniała się przed pierwszym logicznym wnioskiem, jaki przychodził jej na myśl. Pigułka gwałtu i porwanie.
Odciągnęła pasek spodni. Bielizna była na miejscu, a ubranie nie było uszkodzone. Odetchnęła, choć zdawała sobie sprawę, że prawdziwą ulgę poczuje dopiero po wizycie u ginekologa. W tej sytuacji wydawało się to obowiązkowym punktem programu.
– Potrzebuję transportu, Hubert.
– Przyjadę. Proszę tylko powiedzieć gdzie.
– Zaraz się dowiem – odparła, podnosząc się. – Weź jakiś nierzucający się w oczy samochód. Media nie mogą tego zwęszyć pod żadnym pozorem.
– Oczywiście.