Wotum
Maciej Siembieda — Kryminalne i sensacyjne

– To ja uprzedzę proboszcza – zaoferował, a widząc potakujące spojrzenie szefa, wybrał numer plebanii, ale księdza Lasoty w niej nie było. Gospodyni poinformowała, że pojechał po miód do sąsiedniej wsi, w której znajdowała się niewielka prywatna pasieka. Miał wrócić za niecałą godzinę.

– Poczekamy w Bogorii – uznał komendant, a kiedy po krótkiej jeździe dotarli do wsi, postanowił obejrzeć obraz.

Wewnątrz kościoła panował sakralny półmrok, jedynie nieliczne promienie słońca, przedostające się przez witraże, podkreślały ornamenty, rzeźby i malowidła. Policjanci ze służbowymi czapkami w dłoniach przyklęknęli, a potem stanęli w milczeniu przed obrazem Madonny w bocznej nawie. Cała Polska znała ten wizerunek z albumów, plakatów, pocztówek i obrazków rozdawanych przez księży chodzących po kolędzie. Tkwili w absolutnej ciszy, którą przerwało warknięcie telefonu oznajmiające nadejście wiadomości. Posterunkowy sięgnął po komórkę, nacisnął odpowiedni klawisz i bez słowa pokazał esemesa komendantowi. Proboszcz właśnie wrócił i zapraszał na plebanię.

Szef komisariatu przeniósł wzrok z ekranu smartfona na obraz, przeżegnał się niestarannie i stwierdził z uznaniem:

– Piękna kopia.