Wotum
Maciej Siembieda — Kryminalne i sensacyjne

– A to już pytanie nie do mnie – odparł. – Ja tam niewiele wiem – uzupełnił, żeby nie zabrzmiało to arogancko. – Grunt, że wszystko dobrze się skończyło. – Zręcznie skierował temat na boczny tor. – Biskup zadzwonił na komórkę do proboszcza, kazał mu natychmiast jechać do Krakowa i przywieźć obraz z powrotem. Pomogłem wyznaczyć dwóch mężów zaufania ze wsi, którzy zaraz wsiedli w auto księdza i pojechali z nim do tej pracowni konserwacji zabytków, czy gdzie tam miały się odbyć te badania. Na miejscu powiedzieli, że rezygnują, że żadnych oględzin ani ekspertyz nie będzie, i koniec. Owinęli Najświętszą Panienkę kocem, zabrali do auta, przywieźli do wsi i włożyli z powrotem do ołtarza. Tyle.

Szef komisariatu nie dociekał. Spojrzał na zegarek i zarządził:

– Jedziemy do Bogorii.

– Ale komendancie... – spłoszył się posterunkowy. – Po co rozgrzebywać tę sprawę?

Przełożony spojrzał na niego gniewnie.

– Muszę porozmawiać z proboszczem i spisać notatkę. Nie rozumiesz? Biskup interweniował w obecności policji, a policja nawet nie ujęła tego w raporcie? Co będzie, jak się dowie powiatowy albo i wojewódzki? Te sprawy religijne są delikatne, trzeba zachować ostrożność.

Dzielnicowy się uspokoił.