Szef komisariatu zamyślił się i popatrzył w okno.
– I sądzisz, że wezwałem cię po to, abyś mi streścił swój durny raport, tak? Że sam nie umiem przeczytać albo że nie zrozumiem?
Posterunkowy wyraźnie się strapił.
– No nie, komendancie – bąknął. – Sam komendant mówił, żeby się nie rozpisywać...
– Dam ci drugą szansę. – Aspirant przeniósł na niego wzrok. – Co tam zaszło?
Dzielnicowy z Bogorii wziął głęboki oddech.
– Proboszcz wywiózł w nocy panienkę i ludzie się wściekli... – zaczął, gdy tamten aż uniósł się na krześle.
– Panienkę?!