Mój syn.
Moje jedyne dziecko.
Mój chłopczyk. Moja myszka. Mój Piotruś. Moje kochanie. Mój ciapuś. Mój królewicz malutki. Mój króliczek. Mój czaruś. Moja pocieszka. Rycerz mamusi.
Kochasz mnie najbardziej na świecie?
Najbardziej.
A kogo kochałaś najbardziej, jak mnie nie było?
Ciebie.
Jak mnie nie było!!!
Ciebie, bo czekałam na ciebie.
Jak będę dorosły, to się z tobą ożenię...
Tatusiu, jak będę dorosły, to się ożenię z mamą!
Dobrze, kochanie.
Tak właśnie człowieka się robi w konia. Po tych wszystkich deklaracjach, że jesteś jedyną kobietą w jego życiu, nadchodzi moment, kiedy słyszysz w słuchawce:
– Chciałbym oficjalnie przy was oświadczyć się Agacie, co wy na to? Tak sobie pomyślałem, że w niedzielę, kiedy przyjdziemy na obiad, tylko, mamo, zrób coś dobrego...
Odbiera mi oddech.
– ...my przyniesiemy ciasto, to będzie właściwy moment. Jej rodzice są w Anglii, to i tak nie mogliby przyjechać, a ja chcę, żeby to była niespodzianka, dobrze?
Niespodzianka!!! Dla niej??? To jest niespodzianka dla mnie!!!