Wyluzuj, kobieto!
Katarzyna Grochola — Powieść obyczajowa i romans

– Ale wiesz, taka for­malna... żeby wie­działa, że to na po­waż­nie. No i że­by­ście się nie wy­dali, że wie­cie, po co przy­szli­śmy. Mamo... Mamo? Halo, je­steś tam? Mamo!!!

– Je­stem – w końcu wy­du­szam z sie­bie. – A to nie­spo­dzianka!

– Prawda? – ra­duje się Piotr na dru­gim końcu mia­sta. – Może nie mów ta­cie, bo on się wy­gada.

– A to nie­spo­dzianka – po­wta­rzam. Już tak kie­dyś mia­łam, taki ka­ta­ryn­kowy tryb.

– No wła­śnie. I ku­pi­łem pier­ścio­nek – cie­szy się jak dziecko.

Prze­ły­kam ślinę i po­ły­kam ra­zem z nią zda­nie: a to nie­spo­dzianka.

– Sam?

– No prze­cież Agaty się nie mo­głem po­ra­dzić! – stro­fuje mnie le­ciutko. – Ale ładny wy­bra­łem.

Mo­głeś się ze mną skon­sul­to­wać.

Ja je­stem twoją matką!

I ni­gdy bym do tego nie do­pu­ściła!

– To do­brze. No, to cze­kamy na was w nie­dzielę! – Sta­ram się nadać swo­jemu gło­sowi we­soły, pe­łen szczę­śli­wo­ści i na­dziei na przy­szłe cu­downe ży­cie Pio­tru­sia z Agatą – ton.

Nie­stety, brzmi to mniej wię­cej tak, jak­bym mó­wiła, że w nie­dzielę na pewno bę­dzie trzę­sie­nie ziemi. Ja­kieś sie­dem, osiem stopni, nie wię­cej, i to tuż pod na­szym miesz­ka­niem.