Paweł niestety nie potrafi trzymać języka za zębami.
– Ooo – mówi. – A co przypaliłaś?
Tak jest.
Mój mąż od dwudziestu sześciu lat mnie nie rozumie. To, co dla mnie jest katastrofą, dla niego jest łagodnym przejściem z jednego stanu w drugi. Nie potrafi mi towarzyszyć w najgorszych momentach mojego życia.
To ja nosiłam naszego synka pod sercem! To ja musiałam przeżyć poród! Mężczyzna zawsze od wszystkiego umywa ręce!
Boże mój! Jak szybko to minęło! Jak życie potrafi zaskakiwać! Przecież nic nie zapowiadało tego, co potem nastąpiło!