Wyluzuj, kobieto!
Katarzyna Grochola — Powieść obyczajowa i romans

– Ca­łu­ski – dźwię­czy jak dzwon głos mo­jego syna, mo­jej dro­binki, mo­jego dzie­ciaczka, mo­jego ry­ce­rzyka, mo­jego! po pro­stu syna!

– Pa!

Roz­łą­czam się i sia­dam na krze­śle w kuchni.

To ko­niec.

Już.

Tak na­gle.

Jest po wszyst­kim.

Nie­spo­dzie­wa­nie. Bez uprze­dze­nia. Bez ja­kich­kol­wiek zna­ków ostrze­gaw­czych moje dziecko, mój chło­piec, za­miast doj­rzeć w at­mos­fe­rze zro­zu­mie­nia i kom­fortu, rzuca się w nie­bez­pieczny wir ży­cia z obcą ko­bietą, bez przy­go­to­wa­nia, bez od­po­wied­nich na­rzę­dzi gwa­ran­tu­ją­cych mu prze­trwa­nie, bez ro­dzi­ców, na któ­rych za­wsze mógł li­czyć, bez...

– O Boże, Boże – wy­rywa mi się nie­po­trzeb­nie, bo wła­śnie Pa­weł sta­nął w drzwiach kuchni.

– Coś przy­pa­li­łaś? Znowu?

Pa­weł jest moim mę­żem od dwu­dzie­stu sze­ściu lat. I oj­cem Pio­tru­sia. Nie tylko tym, który go wy­cho­wał, ale rów­nież tym ma­ją­cym z nim po­łą­cze­nie ge­ne­tyczne, co, jak wiemy, po­twier­dza się w dzie­więć­dzie­się­ciu pro­cen­tach.

– Piotr chce się oświad­czyć Aga­cie u nas na obie­dzie w nie­dzielę! – wy­rzu­cam z sie­bie, za­nim zdą­ży­łam so­bie przy­po­mnieć, że Pio­truś pro­sił o dys­kre­cję.