Wyrwa
Wojciech Chmielarz — Literatura

– Mama... – Urwałem. Nie wiedziałem, jak dokończyć.

– Wróciła już z delegacji? – zapytała Iwonka.

A potem wszystko wydarzyło się już samo. Pokręciłem głową.

– Nie. Nie wróciła – powiedziałem.

– Miała wrócić.

– Miała – potwierdziłem. – Ale... Ale musiała jeszcze zostać.

– Na delegacji?

– Tak. Musiała jeszcze zostać na delegacji.

W jej oczach odbił się cień smutku. Znowu mnie ścisnęło. Dłonie zaczęły mi drżeć. Schowałem je za plecami, żeby Iwona niczego nie zauważyła.

– A kiedy wróci?

Nie oszalałem. Wiedziałem, że nie mogę jej okłamywać. Przynajmniej nie cały czas. Prędzej czy później przecież dowie się prawdy. Mogłem jednak podarować jej jeszcze jeden dzień dzieciństwa.

– Jutro – odparłem. – Mama wróci jutro.

Iwona uśmiechnęła się szeroko. Radośnie. Najpiękniej na świecie. Patrzyłem na nią i nie wiedziałem, czy kiedykolwiek zbiorę się na odwagę, by powiedzieć mojej córce, że zabiłem jej matkę.