Wyrwa
Wojciech Chmielarz — Literatura

Popatrzyła na mnie wyczekująco, spodziewając się pewnie, że rozwinę temat. I przez moment odczułem pokusę, żeby faktycznie to zrobić. Chciałem zobaczyć wyraz jej twarzy, kiedy dowie się, co się stało. Zamiast tego jednak wybąkałem tylko krótkie „Przepraszam” i wyprowadziłem córkę z sali.

Usadziłem ją na ławce w szatni. Poprosiłem, żeby włożyła buty i zdjąłem jej bluzę z wieszaka.

– Gdzie masz kurtkę? – zapytałem, rozglądając się dookoła.

– Kurtkę?

– Miałaś kurtkę, gdy cię odwoziłem do ciotki. Gdzie jest?

Iwona przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią, równocześnie siłując się z lewym butem.

– Ciocia nie dawała mi żadnej kurtki.

Renata pewnie o niej zapomniała i teraz leży u niej w mieszkaniu. Kiedyś ją odbierzemy. W sumie na dworze zrobiło się dość ciepło.

Iwona skończyła walkę z butami i zapięła rzepy. Potem podniosła główkę i zmarszczyła brwi, myśląc nad czymś intensywnie.

– A to nie mamusia mnie dzisiaj odbiera?

Na chwilę stanęło mi serce. Gorączkowo próbowałem sobie przypomnieć, co mówiłem poprzedniego wieczoru, ale nie potrafiłem. Poczułem się tak, jakby moja piękna czteroletnia córeczka właśnie dźgnęła mnie lodowatym szpikulcem.

– Nie.

– Dlaczego nie?