Wyrwa
Wojciech Chmielarz — Literatura

Nie dlatego, że jakoś szczególnie mi to przeszkadzało. Po całym dniu w pracy ze zgiętym karkiem i wpatrywaniu się w excelowe tabelki byłem zobojętniały i zmęczony. Ale przeczuwałem, że Iwonka powtórzy jedno z zasłyszanych słów w domu, a wtedy Janina spyta, skąd ona je zna, i będę musiał opowiedzieć o ojcu Pawełka, a wtedy Janina zapyta, co zrobiłem, kiedy zaczął przeklinać, i będę musiał przyznać, że nic, a wtedy ona spojrzy na mnie rozczarowana i rozżalona, jakbym nie wiadomo jak ją zawiódł.

Potrząsnąłem głową, bo poczułem, że odpływam. Nie wiedziałem, dlaczego właśnie teraz zaatakowało mnie to wspomnienie. Wydało mi się to nawet zabawne, jednak zamiast się uśmiechnąć, zamknąłem oczy, żeby nie wybuchnąć płaczem.

– Co się stało? – zapytała kobieta.

– Moja żona nie żyje – odpowiedziałem.

Nie zamierzałem jej tego mówić, ale słowa, te słowa same wyleciały mi z ust. Jakby już tam siedziały i tylko czekały na okazję do ucieczki.

– Nie żyje?

– Nie żyje.

– Mój Boże... – Patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami, w których już zaczynały zbierać się łzy. Przejęła się, choć Janina nie była kimś jej bliskim, tylko matką dziecka z tej samej przedszkolnej grupy.