Strike wciąż się wahał.
– Myślałem o tym, żeby zaproponować ci pracę.
Przez chwilę Barclay wpatrywał się w niego bez słowa, a potem gwałtownie odchylił głowę i ryknął śmiechem.
– O kurwa – powiedział. – Czemu nie mówiłeś od razu?
– A jak myślisz?
– Nie palę tych elektronicznych skrętów codziennie – zapewnił z powagą Barclay. – Serio. Żonie się to nie podoba.
Strike trzymał rękę na teczce, nadal się zastanawiał.
Natknął się na Barclaya, rozpracowując w Niemczech sprawę handlu narkotykami. W brytyjskiej armii kupowano i sprzedawano narkotyki tak jak w każdej innej części społeczeństwa, ale Wydział do spraw Specjalnych został wezwany, żeby zbadać coś, co wyglądało na wyjątkowo profesjonalną operację. Barclaya wskazano jako głównego gracza, a odkrycie wśród jego rzeczy osobistych kilogramowej cegły pierwszorzędnego marokańskiego haszu z pewnością uzasadniało przeprowadzenie przesłuchania.