Cass była przerażona. Wiedziała, że jej rodzice są zamożni, ale nigdy nie czuła się z tego powodu lepsza ani tak się nie zachowywała. Może nic złego się nie stanie, jeśli troszkę spokornieją. Wtedy Elaine zobaczy, że Cass wcale nie próbuje się wywyższać ani zabiegać o uwagę.
Lecz spowolnienie przeszło w głęboki zastój. W salonie zapanował grobowy nastrój. A tak bardzo lubiła tam zaglądać! Spoglądała z zaplecza na lśniące nadwozia, cały ten blask nowości, który dosłownie zapierał dech. Potem wsiadała po kolei do samochodów na wystawie, a każdemu z nich towarzyszyła inna fantazja: o byciu księżniczką, odkrywczynią, naukowczynią, czarodziejką. Teraz nie mogła na nie patrzeć. Te niekupione, niechciane auta, wciąż lśniące, ale jakoś tak rozpaczliwiej, przypominały jej psy w schronisku czekające na uśpienie.
Tata starał się ją pocieszać. Jeszcze wyjdziemy na prostą, mówił. To są cykliczne wahania. Takie rozmowy jednak tylko potęgowały niepokój Cass.