Właśnie dlatego Cass tak się stresowała wizytami Elaine. Humory matki wahały się jak sztormowa lampa wśród morskiej burzy. Kto wie, co jej tym razem ślina na język przyniesie? Może zacznie narzekać na Dickiego przy Elaine i wszystko się wyda. A wtedy co? Jak się zachowa Elaine? Czy inaczej spojrzy na Cass? Czy pozostanie jej przyjaciółką, jeśli dowie się, że nie mają ze sobą tyle wspólnego co dawniej?
Starała się zniechęcać Elaine do odwiedzin i przy każdej okazji delikatnie podkopywała wizerunek matki. Lecz Imelda – choć niedawno skończył jej się tonik i narzekała, że czuje się tak, jakby położono jej asfalt na twarzy – wciąż była piękna i obsesja Elaine na jej punkcie nie słabła.
To Elaine zwróciła uwagę na brak zdjęć ze ślubu.
Poszły do lepszego pokoju, w którym właściwie nie wolno było im przebywać; zasadniczo Cass i PJ mogli tam wchodzić tylko wtedy, gdy Barnesowie mieli gości. Elaine chciała jednak przyjrzeć się wujkowi Frankowi, którego nazywała ciachem, mimo że dawno nie żył. A zresztą, powiedziała, jestem chyba gościem, nie?