Zapukała gosposia, żeby przypomnieć Elaine o lekcji pływania. Elaine przewróciła oczami. W basenie zawsze było pełno plastrów i starych ludzi. Bycie stąd, powiedziała. Jeśli to nie jest przeszkodą, to nie wiem, co nią jest.
Elaine nienawidziła ich miasteczka. Wszyscy tu wszystkich znali, każdy wiedział o tobie wszystko. Gdy szło się ulicą, kierowcy zwalniali, by zobaczyć, kto idzie, i machali zza szyby. Nie było fajnych miejscówek. Zamiast McDonalda i Starbucksa mieli Binchy Burgers i Mangan’s Café, ale tam za ladą pracowali właściciele, którzy pytali, jak się miewają rodzice. Nie da się nawet kupić kiełbasy, narzekała Elaine, bez opowiadania, co się ostatnio wydarzyło w twoim życiu.