Żądło
Murray Paul — Powieść obyczajowa i romans

Ta małość byłaby jeszcze do zniesienia, gdyby tutejsi mieszkańcy mieli trochę szersze horyzonty. Tych ludzi jednak, poza rolnictwem i losami fabryki mikroprocesorów, interesowały tylko sporty gaelickie. Futbol, hurling, camogie, liga, puchar, młodzieżówki – o niczym innym się nie rozmawiało. Elaine nie cierpiała Gaelickiego Związku Sportowego. Przy całej swojej gracji była kiepska z wuefu. We wspinaniu się po linie zawsze miała najgorszy czas w klasie. Podczas gier zespołowych trzymała się bocznej linii boiska, marszczyła brwi i odgarniała włosy, podążała niespiesznie za resztą dziewczyn to w przód, to w tył, podobna do pięknej rośliny na dnie głośnego, rozkołysanego morza.

Ludzie z komitetu upiększania miasta, do którego należała mama Cass, zawsze pitolili o naturalnym pięknie tej okolicy, lecz Elaine tego nie kupowała. W jej oczach przyroda była tak samo straszna jak sport. To, że wszystko wciąż rośnie, że uprawy i tym podobne najpierw umierają, a na drugi rok ożywają – czy naprawdę tylko ją przyprawia to o gęsią skórkę?