Zanim wystygnie kawa
Toshikazu Kawaguchi — Literatura

IKochankowie

– O rety, już tak późno? Przepraszam, muszę iść – wymamrotał mężczyzna wymijająco, po czym wstał i sięgnął po swoją torbę.

– Hę? – zareagowała kobieta.

Spojrzała na niego z gniewem i niepewnością. Nie powiedział jej, że to koniec. Ale zadzwonił do niej, a była jego dziewczyną od dwóch lat, i poprosił o p o w a ż n ą r o z m o w ę… a teraz nagle oznajmił, że jedzie do Ameryki, do pracy. I ma zamiar wyjechać natychmiast – za kilka godzin. Jeszcze zanim usłyszała o tych planach, była przekonana, że ta p o w a ż n a r o z m o w a będzie dotyczyła zerwania. Teraz wiedziała, że popełniła błąd, łudząc się – licząc na to – że ta p o w a ż n a r o z m o w a mogłaby zawierać na przykład słowa takie jak „Wyjdziesz za mnie?”.

– Co? – odparł oschle mężczyzna. Nie nawiązał z nią kontaktu wzrokowego.

– Nie zasługuję na wyjaśnienie? – zapytała.

Kobieta wypowiedziała te słowa pytającym tonem, którego mężczyzna wyjątkowo nie lubił. Byli w podziemnej kawiarni bez okien. Oświetlenie zapewniało teraz jedynie sześć przysłoniętych abażurami lamp wiszących oraz jeden kinkiet przy wejściu. Wnętrze kawiarni stale miało barwę sepii. Bez zegarka nie dało się tu odróżnić dnia od nocy.