– Tylko nieliczne kobiety by się do tego przyznały. – Hirai odchyliła się do tyłu, chichocząc, a potem straciła równowagę i prawie spadła z krzesła.
Fumiko zignorowała reakcję Hirai.
– Pani zrozumiała, prawda? – zwróciła się do Kazu, oczekując wsparcia.
Kazu przez chwilę udawała, że się zastanawia.
– Czyli nie chciała pani, żeby pojechał do Ameryki, tak?
Kazu również szybko przechodziła do rzeczy.
– No cóż, zasadniczo, chyba… nie chciałam. Ale…
– Ciężko panią zrozumieć – powiedziała jowialnie Hirai, gdy zobaczyła, jaką trudność z odpowiedzią miała Fumiko.
Gdyby Hirai była na miejscu Fumiko, po prostu wybuchłaby płaczem. „Nie jedź!”, krzyknęłaby. Oczywiście byłyby to krokodyle łzy. Łzy są bronią kobiety. Taką filozofię wyznawała Hirai.
Fumiko zwróciła się do Kazu, która stała pośrodku baru. Jej oczy lśniły.
– Tak w ogóle chciałabym, żeby przeniosła mnie pani z powrotem do tamtego dnia… o tydzień do tyłu! – poprosiła z pełną powagą.
Hirai jako pierwsza zareagowała na szaleństwo, jakim była prośba o przeniesienie w czasie o tydzień wstecz.
– Ona chce podróżować w czasie… – Hirai spojrzała na Kazu z uniesionymi brwiami.
– Aha… – mruknęła tylko Kazu i nie dodała nic więcej. Wyglądała na skrępowaną.