Gdy po raz trzeci spróbował jej wytrącić z ręki telefon, skupił wzrok na kobiecie o ułamek sekundy za długo. Nie dostrzegł, że właśnie wjeżdża w ostry łuk, a gdy się zorientował, było już za późno. Gwałtowne odbicie kierownicy nie pomogło, koła złapały pobocze, a on stracił panowanie nad pojazdem. Samochód ściął słupek, wypadł z drogi i z potężnym impetem uderzył w pierwsze napotkane drzewo.
Ostatnie, co zarejestrował jego umysł, to ciało kobiety, które wylatuje przez przednią szybę. Potem jego głowa roztrzaskała się na kawałki i nie rejestrował już nic.