Zredukował bieg i wcisnął gaz do dechy, żeby wyprzedzić SUV-a. Silnik zawył żałośnie. Niebo znów rozbłysło, huknął grom. Pozbyć się jej czy nie? Skręcić w las czy nie? To nie zajmie mu wiele czasu. Powinno być jakoś po północy. Wyrobi się do drugiej. Sięgnął po telefon, aby się upewnić.
Zaczął macać okolice wnęki, gdzie odłożył urządzenie, ale nie wyczuł pod palcami znajomego kształtu. Zerknął w to miejsce. Przejechał dłonią po skórzanym wgłębieniu przy dźwigni skrzyni biegów, ale telefonu nie było. Wtedy kątem oka dostrzegł przebijający spod kaptura blask wyświetlacza.
– Ty suko! – warknął, chwytając kobietę za rękę.
Wyrwała mu się. Mówiła coś. Musiała już nawiązać połączenie. Chwycił ją raz jeszcze, klnąc szpetnie. Kazał jej natychmiast oddać telefon, ale ona obróciła się i ugryzła go w rękę. Wrzasnął z bólu i puścił ją, lecz chwilę później ponowił próbę odzyskania urządzenia. Musiał ją powstrzymać za wszelką cenę. Nie chciał trafić do więzienia. Nigdy więcej!