Zaraza
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

Zre­du­ko­wał bieg i wci­snął gaz do dechy, żeby wyprze­dzić SUV-a. Sil­nik zawył żało­śnie. Niebo znów roz­bły­sło, huk­nął grom. Pozbyć się jej czy nie? Skrę­cić w las czy nie? To nie zaj­mie mu wiele czasu. Powinno być jakoś po pół­nocy. Wyrobi się do dru­giej. Się­gnął po tele­fon, aby się upew­nić.

Zaczął macać oko­lice wnęki, gdzie odło­żył urzą­dze­nie, ale nie wyczuł pod pal­cami zna­jo­mego kształtu. Zer­k­nął w to miej­sce. Prze­je­chał dło­nią po skó­rza­nym wgłę­bie­niu przy dźwi­gni skrzyni bie­gów, ale tele­fonu nie było. Wtedy kątem oka dostrzegł prze­bi­ja­jący spod kap­tura blask wyświe­tla­cza.

– Ty suko! – wark­nął, chwy­ta­jąc kobietę za rękę.

Wyrwała mu się. Mówiła coś. Musiała już nawią­zać połą­cze­nie. Chwy­cił ją raz jesz­cze, klnąc szpet­nie. Kazał jej natych­miast oddać tele­fon, ale ona obró­ciła się i ugry­zła go w rękę. Wrza­snął z bólu i puścił ją, lecz chwilę póź­niej pono­wił próbę odzy­ska­nia urzą­dze­nia. Musiał ją powstrzy­mać za wszelką cenę. Nie chciał tra­fić do wię­zie­nia. Ni­gdy wię­cej!