Zazdrość
Jo Nesbø — Kryminalne i sensacyjne

Z wyrazu twojej twarzy odczytałem lekkie zaskoczenie złamaniem przeze mnie tej obowiązującej w klasie biznes zasady numer jeden. Coś w twoim niewymuszenie eleganckim stroju – spodniach i swetrze w kolorach, które w moich oczach nie pasują do siebie, ale przypuszczam, że nosząca je osoba z całą pewnością wie, że jest odwrotnie – powiedziało mi, że minęło już sporo czasu, odkąd podróżowałaś klasą ekonomiczną, jeżeli w ogóle kiedykolwiek tak było. No ale mimo wszystko płakałaś, więc czy to nie ty zburzyłaś tę domyślną ścianę? Z drugiej strony płakałaś odwrócona ode mnie, wyraźnie pokazując, że nie chcesz się tym dzielić ze współpasażerami.

No cóż, zrezygnowanie z rzucenia kilku słów pociechy graniczyłoby z ostentacyjnym chłodem, mogłem więc tylko mieć nadzieję, że zrozumiesz mój dylemat.

Twarz miałaś bladą i zapłakaną, a mimo to zadziwiająco piękną, jakby elfią. A może piękną czyniły cię właśnie bladość i zapłakanie? Zawsze miałem słabość do tego, co kruche i delikatne. Podałem ci serwetkę, którą przed startem stewardesa umieściła pod szklankami z wodą.