– Bardzo dziękuję – powiedziałaś, wzięłaś serwetkę, zmusiłaś się do uśmiechu i przyłożyłaś bibułkę do rozmazanego tuszu pod okiem. – Ale nie wierzę.
Potem znów odwróciłaś się do okna, przyłożyłaś czoło do szyby z pleksi, jakbyś chciała się schować, a twoim ciałem ponownie wstrząsnął szloch. W co nie wierzyłaś? Że wiedziałem, jak się czujesz? W każdym razie zrobiłem swoje i oczywiście zamierzałem od tej pory zostawić cię w spokoju. Chciałem obejrzeć pół filmu i spróbować zasnąć, chociaż nie liczyłem na to, że uda mi się pospać dłużej niż godzinę. Rzadko udaje mi się mocniej zasnąć w samolocie bez względu na długość lotu, a już zwłaszcza wtedy, kiedy wiem, że powinienem się przespać. Miałem spędzić w Londynie zaledwie sześć godzin, potem czekał mnie powrót do Nowego Jorku.