Zbrodnie na lodowcu
Cristian Perfumo — Kryminalne i sensacyjne

PROLOG

Na katamaranie tłoczy się stu osiemdziesięciu ośmiu turystów. Ponad połowa z nich nigdy nie widziała lodowca. Gdy po czterdziestu minutach żeglugi między krami łódź w końcu opływa półwysep, na dziobie brakuje wolnego miejsca. Stoją tam Chińczycy, Niemcy, Francuzi, Brazylijczycy, Hiszpanie, Argentyńczycy i turyści wielu innych narodowości. Jedni z uniesionymi telefonami, inni z aparatami o pokaźnych obiektywach – wszyscy próbują uchwycić w jednym ujęciu tysiąc kilometrów kwadratowych lodu, ku któremu zmierzają.

W tym barwnym tłumie jest turysta, który nas interesuje – Włoch. On również stoi na dziobie, jednak jako jeden z niewielu nie robi zdjęć.

Megafony, zainstalowane na pokładach i wewnątrz łodzi, potęgują głos przewodniczki. Kobieta opowiada najpierw po hiszpańsku, potem po angielsku i francusku. Włoch rozumie hiszpański.

– Lodowiec Viedma to największy lodowiec w Parku Narodowym i drugi co do wielkości w Ameryce Południowej. Jest pięć razy większy od Buenos Aires. Choć wydaje się, że jesteśmy blisko, to od jego czoła dzielą nas jeszcze trzy kilometry.