Aria zamarła, a jej oczy zaszły łzami. Płacz i błaganie nigdy nie zmiękczyły mojego serca, ale łzy mojej żony przemawiały do tej części mnie, o której istnieniu nie miałem pojęcia.
– Kochasz mnie? – zapytała, patrząc na mnie z nadzieją i niedowierzaniem.
– Tak, nawet jeśli nie powinienem. A jeśli wrogowie dowiedzą się, ile dla mnie znaczysz, to zrobią wszystko, aby cię dorwać, by kontrolować mnie, grożąc tobie. Brać znów spróbuje, a za ich śladem pójdą inni. Kiedy wstąpiłem do mafii, przysięgałem zawsze stawiać naszych na pierwszym miejscu i odnowiłem tę przysięgę, gdy objąłem rolę capo dei capi, mimo że świadomie skłamałem.
I to, kurwa, była prawda. Myślałem, że to była prawda. Stawiałem Arię na pierwszym miejscu, chroniłem ją, pozwalałem jej na rzeczy, które nie podobały się mojej rodzinie. Zrobiłbym dla niej wszystko, a ona mnie, kurwa, zdradziła. Zdradziła moją miłość i zaufanie.
Miłość.
Słabość.
Słabość, na którą już nigdy nie mogłem sobie pozwolić.