Boże, tak. Wzdrygnęłam się na dźwięk głosu Matteo. Wiedziałam, że to było złe, ale po tym, co powiedział dzisiaj ojciec, chciałam zobaczyć, jak błaga o litość, a Matteo z pewnością potrafił rzucić na kolana każdego, co ekscytowało mnie w przerażający sposób. Właśnie dlatego od zawsze pragnęłam uciec z tego życia, z tego powodu nadal chciałam uciec. Przez ten sposób egzystencji miałam potencjał do okrucieństwa, nieważne, jak bardzo próbowałam przekonać siebie, że było przeciwnie.
– To oznaczałoby wojnę między Chicago i Nowym Jorkiem – oznajmiłam po prostu, chociaż miałam w dupie pokój. Mężczyźni i tak wkrótce znaleźliby powód do tego, żeby rzucić się sobie do gardeł. Ktoś bezustannie znieważał czyjąś dumę, a wtedy mogło się wydarzyć wszystko.
– Patrzenie, jak twój ojciec wykrwawia się u moich stóp, byłoby tego warte. Ty jesteś tego warta.