– Ty nie jesteś nią – powiedziała, po czym chwyciła za stojącą nieopodal lampkę nocną i zamachnęła się.
Była tak zaskoczona, że nie zdołała się nawet zasłonić. Dostała pod oko. Zabolało. Staruszka chciała ją uderzyć jeszcze raz, ale nie miała już sił. Lampka wypadła jej z dłoni i potoczyła się po podłodze.
– Ty nie jesteś nią – wycharczała Malwina.
To były jej ostatnie słowa. Umarła kilka sekund później. W pełni świadoma tego, jak strasznie ją okłamano. Ze zdruzgotanym sercem. I nienawiścią do tej, która dopuściła się oszustwa.
Usłyszała ruch. Odwróciła z trudem głowę i ujrzała Malwinę. Była tutaj przez cały czas. Stała nad nią z twarzą stężałą w białą pośmiertną maskę.
– Wróciłaś.
– Tak. Żeby cię zabić.
Przerażenie zmroziło jej serce. Nie ze względu na ten wyrok, bo był przecież sprawiedliwy. Po prostu to, co zrobiła Malwinie, wcale nie było najgorszą rzeczą, jakiej się dopuściła. I wkrótce – dobrze o tym wiedziała – pojawią się kolejne duchy, żeby się zemścić.