Obserwował ją, jak szła w kierunku kii, tam gdzie kazał zaczekać na siebie Kowalowi. Mężczyzna przestępował z nogi na nogę.
Obok samochodu kręcił się technik Marian Chęciński, wysoki, zgarbiony mężczyzna w wełnianej czapce. Jarek Bloch, niższy, krępy funkcjonariusz we flyersie w kolorze khaki, z trudem utrzymał równowagę na oblodzonej jezdni. Gdy tylko zdołał przytrzymać się maski, wyprostował się i zapalił papierosa.
Chmura siwego dymu uciekła na bok.