Zrost
Robert Małecki — Kryminalne i sensacyjne

– A we­wnątrz co? – spy­tał.

– Nic. Sam zer­k­nij, to po­ga­damy. Ja na ra­zie przy­ci­snę Ko­wala. I od­wo­łam pro­ku­ra­tor Bil­ską.

Ski­nął głową.

– No ja­sne, bo co jej po­ka­żemy? Pu­sty fo­tel? – prych­nął. – I do­trzyj do ro­dziny Są­dec­kiego. Może miał ja­kieś pro­blemy ze zdro­wiem i ktoś go za­wiózł do szpi­tala albo za­brał do sie­bie, a Ko­wal to prze­ga­pił. Może nie­po­trzeb­nie pa­ni­ku­jemy.

– Okej. Tak zro­bię. – Już miała odejść, ale się za­wa­hała. – Tro­chę nam to zaj­mie. A cho­dzi o star­szego czło­wieka. Może ma pro­blemy z pa­mię­cią, kon­cen­tra­cją. Mróz i ta cho­lerna mgła nie po­ma­gają...

– Tak, wiem. Ro­zej­rzymy się. Wy­wo­łaj dy­żur­nego i po­proś o wspar­cie. Na ra­zie bez pa­niki, bo może rze­czy­wi­ście sta­ru­szek jest już bez­pieczny u ro­dziny lub w szpi­talu, ale po­win­ni­śmy spraw­dzić oko­licę, przy­drożne rowy.

– A je­zioro?

– Mgła, jak na złość, nie ustę­puje. Dla­tego z tym aku­rat mu­simy po­cze­kać do świtu. Ale je­śli ten star­szy fa­cet wszedł do je­ziora, to po­śpiech nie bę­dzie już ko­nieczny – do­dał, a Skal­ska się od­wró­ciła.