Zwykła przyzwoitość
Wojciech Chmielarz — Kryminalne i sensacyjne

Wy­róż­niali się na tle dłu­go­wło­sych stu­den­tów po­lo­ni­styki, hi­sto­rii czy fi­lo­zo­fii. I tak ja­koś się stało, że kiedy Aniela zo­ba­czyła Staśka, na­tych­miast się za­ko­chała. Miała już wtedy ka­wa­lera, ta­kiego, któ­rego ak­cep­to­wali jej ro­dzice i który by­wał u nich na pro­szo­nych obia­dach. Ale co z tego, skoro serce mó­wiło: Sta­siek. Za­częli się spo­ty­kać. Wkrótce za­szła w ciążę. Roz­wa­żała na­wet, czy nie usu­nąć, ale za bar­dzo się bała. Sama nie wie­działa czego. Kary w za­świa­tach? Gniewu księ­dza? Tego, co po­my­ślą ro­dzice – oboje przy­kładni ka­to­licy, któ­rzy w pią­tek mięsa do ust nie we­zmą i w każdą nie­dzielę jeż­dżą na mszę do ar­chi­ka­te­dry na Sta­rówkę – kiedy do­wie­dzą się, że nie tylko się pu­ściła i za­szła w ciążę, ale po­tem jesz­cze jej się po­zbyła? Naj­waż­niej­sze chyba jed­nak było to dziwne po­czu­cie od­po­wie­dzial­no­ści wo­bec tej ro­sną­cej w jej brzu­chu fa­solki. Nie usu­nęła więc, cho­ciaż wtedy to było na­prawdę ła­twe.

Po­tem wiele razy ża­ło­wała, ale nie chciała się już nad tym roz­wo­dzić.