– „Jeśli oświetlisz tylko swoje wady, cały twój ideał zostanie przyćmiony”.
– Podoba mi się.
Robię z wróżby kulkę i rzucam nią w drzwi tak jak on.
– Mam fioła na punkcie poprawności językowej. Powinno być: „Wszystko, co w tobie idealne”.
– Dlatego mi się podoba. Błąd popełnili właśnie w tym fragmencie, w którym piszą o ideale. Jest w tym jakaś ironia.
Podczołguje się do przodu i sięga po wróżbę, a potem znów kuli się pod ścianą. Podaje mi kartkę.
– Myślę, że powinnaś ją zatrzymać.
Od razu odsuwam jego dłoń.
– Nie chcę pamiątki po tym dniu.
Wpatruje się we mnie zamyślony.
– No tak. Ja też nie.
Chyba oboje coraz bardziej się denerwujemy oczekiwaniem na otwarcie drzwi, które może nastąpić w każdej chwili, dlatego milczymy i tylko nasłuchujemy głosów Ethana i Sashy. Graham szarpie strzępiący się materiał swoich niebieskich dżinsów nad prawym kolanem, aż na podłodze pojawia się kupka nitek, a na jego kolanie nie zostaje prawie nic. Podnoszę jedną z nich i obracam między palcami.