– Lubiliśmy z Sashą taką grę językową, graliśmy w nią wieczorami na laptopach – odzywa się Graham. – Byłem naprawdę dobry. To ja nauczyłem grać Sashę, ale to ona zawsze zdobywała więcej punktów. Cholera, za każdym razem. – Wyciąga nogi. Są o wiele dłuższe od moich. – Imponowało mi to, dopóki nie zobaczyłem na wyciągu z banku ośmiuset dolarów wydanych za tę grę. Kupowała dodatkowe litery po pięć dolców, żeby mnie pokonać.
Próbuję sobie wyobrazić tego faceta, jak gra wieczorami na laptopie, ale jest mi trudno. Wygląda na takiego, co czyta powieści, dwa razy dziennie sprząta mieszkanie, starannie składa skarpetki i jakby tego było mało, co rano wychodzi pobiegać.
– Ethan nie umie zmienić koła w samochodzie. Odkąd jesteśmy parą, dwukrotnie złapaliśmy gumę i za każdym razem musieliśmy dzwonić po lawetę.
Graham lekko potrząsa głową i mówi:
– Nie chcę dupka usprawiedliwiać, ale to nie jest takie złe. Wielu facetów nie umie zmienić koła.
– Wiem. Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że ja to potrafię. On po prostu mi nie pozwolił, bo wstydziłby się stać obok i patrzeć, jak dziewczyna zmienia mu koło.