Drzwi otwierają się jeszcze szerzej i słychać zaskoczone westchnienie dziewczyny. Sashy. Graham mruga i jeszcze przez sekundę nie otwiera oczu, wdychając powietrze, by się uspokoić. Kiedy je otwiera, Sasha się odzywa.
– Graham?
– Cholera – mamrocze Ethan.
Graham na nich nie patrzy. Ciągle siedzi twarzą zwróconą ku mnie. I jak gdyby właśnie nie rozpadło się moje i jego życie, mówi spokojnie:
– Chcesz, żebym odprowadził cię na dół?
Kiwam głową.
– Graham! – woła Sasha z wyrzutem, jakby miała do tego prawo.
Oboje z Grahamem wstajemy. Żadne z nas nie patrzy w stronę mieszkania Ethana. Graham trzyma mnie za rękę, prowadząc do windy.
Ona jest tuż za nami, a potem obok nas, gdy czekamy na windę. Podchodzi do Grahama z drugiej strony i ciągnie go za rękaw koszuli. On trochę mocniej ściska moją dłoń, więc odwzajemniam uścisk, dając mu do zrozumienia, że przejdziemy przez to, nie robiąc scen. Po prostu wsiądziemy do windy i odjedziemy.