– Śledziłem ich – mówi. – Są tam razem. Moja dziewczyna i pani… chłopak.
– Narzeczony – poprawiam go.
Przechodzę na drugą stronę korytarza i opieram się o ścianę, a potem zsuwam się po niej na posadzkę. Takie oklapnięcie na podłogę chyba nie jest dobrym pomysłem, bo mam na sobie spódnicę. Ethan lubi spódnice, więc uznałam, że zrobię mu przyjemność i ją włożę, ale teraz najchętniej zdjęłabym ją, owinęła mu wokół szyi i go udusiła. Długo wpatruję się w swoje buty i nawet nie zauważam, kiedy facet siada obok mnie. Nagle słyszę jego głos:
– Czy on się pani spodziewa?
Kręcę głową.
– Przyszłam, żeby mu zrobić niespodziankę. Byłam na wycieczce z siostrą.
Dociera do nas kolejny stłumiony okrzyk. Facet obok mnie krzywi się i zakrywa uszy. Ja robię to samo.
Siedzimy tak przez chwilę. Żadne z nas nie chce dopuścić do siebie tych odgłosów, więc czekamy, aż wszystko ucichnie. A nie potrwa długo – Ethan wytrzymuje tylko parę minut.
Po dwóch minutach mówię:
– Chyba skończyli.
Facet odejmuje dłonie od uszu i opiera je na udach. Ja podciągam kolana pod brodę i otaczam je ramionami.
– Może otworzymy moim kluczem i ich zdemaskujemy?
– Ja nie mogę – mówi. – Najpierw muszę się uspokoić.