Moja uwaga go zaskakuje. Na jego twarzy maluje się zakłopotanie, bo myśli zapewne, że go podrywam. Zupełnie nie o to mi chodziło.
– To nie był komplement – wyjaśniam. – Po prostu to zauważyłam.
Wzrusza ramionami, jakby i tak go to nie obchodziło.
– Po prostu skoro jest pan przystojniejszy od Ethana, to przyszło mi do głowy, że pańska dziewczyna jest ładniejsza ode mnie. I tak mnie to nie obchodzi. A może i obchodzi. Nie powinno mnie obchodzić, ale choćbym nie chciała, zastanawiam się, czy ona podoba się Ethanowi bardziej niż ja. Ciekawe, czy to dlatego mnie zdradza. Pewnie tak. Przepraszam. Zwykle nie wyrażam się o sobie tak źle, ale jestem wściekła, i nie wiem dlaczego, ale nie mogę przestać mówić.
Facet wpatruje się we mnie, starając się połapać w tym wywodzie.
– Sasha jest brzydka. Nie ma się pani o co martwić.
– Sasha? – Wymawiam jej imię z niedowierzaniem, a potem je powtarzam, akcentując „sha”. – Sa-sha. To wiele wyjaśnia.
Śmieje się, a potem ja się śmieję i to strasznie dziwne.
Śmiech, kiedy powinnam płakać. Dlaczego nie płaczę?
– Jestem Graham – mówi, wyciągając dłoń.
– Quinn.
Nawet uśmiech ma smutny. Zastanawiam się, czy w innych okolicznościach uśmiechałby się inaczej.