– Powiedziałbym, że miło cię poznać, Quinn, ale to najgorsza chwila w moim życiu.
To bardzo bolesna prawda.
– Dla mnie też – odpowiadam smętnie. – Mimo wszystko czuję ulgę, że poznałam cię teraz, a nie za miesiąc, po ślubie. Przynajmniej nie zmarnuję na niego przysięgi.
– W przyszłym miesiącu macie się pobrać? – Graham odwraca wzrok. – Co za dupek – mówi cicho.
– Racja.
Od początku to wiedziałam. Ethan to dupek. I to pretensjonalny. Ale dla mnie jest dobry… a przynajmniej tak sądziłam. Pochylam się do przodu i przeczesuję włosy palcami.
– Rany, co za kanał.
Moja matka jak zawsze idealnie wyczuwa moment – dostaję od niej SMS. Wyciągam telefon i patrzę na ekran.
Degustacja tortu przeniesiona na sobotę, na 2. Nie jedz wcześniej lunchu. Ethan pójdzie z nami?
Wzdycham. Cieszyłam się na degustację tortu bardziej niż na wszystkie inne etapy planowania wesela. Zastanawiam się, czy do niedzieli uda mi się zachować w tajemnicy fakt, że ślubu nie będzie.