Anubis
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

Prolog

Beto­niarka ryk­nęła niczym mon­strum z pie­kiel­nych cze­lu­ści.

Bęben powoli zaczął się obra­cać. Ryt­micz­nie, mozol­nie, wytrwale. Echo jej ryku ponio­sło się po prze­stron­nej piw­nicy i wsią­kło w wil­gotne mury. W zasta­łym powie­trzu uno­siły się dro­binki cementu i woń drewna cedro­wego, a wokół walały się pozo­sta­ło­ści po odby­tym rytu­ale. Fiolki z won­nymi olej­kami, kawałki ban­daży, pędzle, skal­pel, palce, uszy. Pod­łoże było roz­mo­kłe i grzą­skie, tak że kalo­sze, które miał na nogach, zapa­dały się w prze­siąk­nię­tej krwią ziemi. Jej spe­cy­ficzny zapach nie­ustan­nie draż­nił mu noz­drza.

Męż­czy­zna prze­niósł wzrok na szczel­nie owi­niętą ban­da­żami ofiarę. Wciąż żyła. Wiła się niczym robal pochwy­cony w paję­czą sieć, wyda­jąc z sie­bie nie­okre­ślone, bul­go­czące dźwięki. Wyglą­dała obrzy­dli­wie, odra­ża­jąco. Nie było w niej nic ludz­kiego.

Ale czy kie­dy­kol­wiek było? Czy nie zasłu­żyła sobie na taki los?