Zasłużyła. Mężczyzna nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Cierpienie tej wijącej się glisty i tak nie mogło zadośćuczynić wyrządzonym przez nią krzywdom. Zniszczyła wiele żyć. Złamała niezliczoną liczbę dusz. Mężczyzna był tego pewny, a przynajmniej tak to sobie tłumaczył. Może dlatego, że tak było łatwiej? A może dlatego, że podskórnie szukał usprawiedliwienia? Wtedy się nie wahał i robił to, co należało, wszak jego uczucia tu się nie liczyły. On był tylko aniołem zemsty, posłańcem, bożym pomazańcem mającym osądzić i ukarać grzeszników, którzy dopuścili się tak niecnych czynów.
Tylko dlaczego nie czuje ulgi? Dlaczego w ogóle nic nie czuje?