Betoniarka obracała się powoli, zagłuszając swoim rytmicznym rykiem odgłosy miotającej się w dole ofiary. Zresztą i tak nikt by jej nie usłyszał. Stara chałupa stała z dala od innych zabudowań i od dawien dawna nikt w niej nie mieszkał. Pustostan już dawno popadł w ruinę i nawet dzieciaki przestały tu przychodzić. Teraz interesowały ich tylko komputery.
Sprawdził przelewającą się masę i sięgnął po kolejny worek z cementem. Dosypał do bębna, dolał wody. Piasku wystarczyło. Odczekał jeszcze kilka minut, pozwalając maszynie pracować, a gdy płynny beton uzyskał odpowiednią gęstość, zbliżył się do wykopanego grobu.
– Smaż się w piekle, gnoju – syknął i pociągnął wajchę.
Gęsta masa zaczęła powoli, acz systematycznie wylewać się z bębna. Kolejny jęk ofiary stłumił płynny beton.