Arachnia
Remigiusz Mróz — Kryminały

– Obydwu ofiarom odcięto połowę ciała – dodał Paderborn. – Od pasa w dół.

Karolina sprawiała wrażenie, jakby ziemia, na której stała, zamieniała się w ruchome piaski.

– I nie mogłeś powiedzieć mi o tym wcześniej?

– Wolałem dozować informacje.

– Kurwa, Pader…

Może nie było to najlepsze wyjście, ostatecznie jednak chodziło mu jedynie o to, by nie doprowadzić jej do stanu przeciążenia emocjami. Zbyt często w ostatnim czasie obserwował, jak Siarka się z nimi zmaga.

Podszedł do niej i lekko dotknął jej ramienia.

– Widok nie jest piękny – dodał.

– Tego już się sama domyśliłam.

– Może wolałabyś jednak…

– Wolałabym, żebyś od razu mówił mi wszystko od początku do końca.

Cofnął rękę i skinął głową, licząc na to, że tyle wystarczy. Siarka sięgnęła do kieszeni kurtki, wyjęła paczkę Marlboro, a potem zapaliła. Obserwował, jak smugi dymu rozpływają się w przedświcie.

– Znaleźliście resztę tych ciał? – zapytała z papierosem w ustach.

– Nie.

– A szukaliście?