– Dahmer wiercił dziury w głowach i wlewał tam, co się dało, bo był przekonany, że tworzy armię zombie. Berkowitz latami utrzymywał, że pies sąsiada przemawiał do niego demonicznym głosem i kazał zabijać. Kemper pomyślał, że jak zamorduje ileś kobiet, będzie sławny w całych Stanach, a Ed Gein…
– Dobra, dobra – ucięła Siarka. – Ale gdyby ten miał jakieś skrzywienie z postumentami, raczej umieściłby te torsy na podestach, a nie wieszał je nad stawem.
Paderborn zgodził się krótkim skinieniem głowy, po czym oboje zbliżyli się do wody. On schował ręce do kieszeni spodni, ona wsparła się pod boki.
– Istotniejsze wydają się te pajęczaki – dodała.
– Pewnie są.
– Ściągnąłeś kogoś obeznanego w temacie?
– J. Jonah Jameson już jedzie.
– Kto?
Paderborn odczekał chwilę, by Siarka sama zaskoczyła, po czym uznał, że najwyraźniej nie jest obeznana w uniwersum Spider-Mana. Może nie spędziła dużej części dzieciństwa na zgłębianiu komiksów jak on.
– Feruś już kogoś szuka – odparł.
– Budziłeś Paulinę?
– Budziłem każdego.