Arachnia
Remigiusz Mróz — Kryminały

– Przydają się nawet w domu – ciągnął. – Eliminują komary, muchy i inne insekty, a w ogrodach są jak naturalne pestycydy, przetrzebiają owady żerujące na roślinach. W dodatku słyszałem, że z ich jadu syntetyzuje się jakieś leki, które w przyszłości mogą…

– Dałeś się zwieść lobby arachniowemu.

Paderborn wzruszył ramionami.

– Ich argumenty do mnie trafiają.

– Czyli jesteś jednym z tych psycholi, którzy ich nie zabijają, jak zobaczą na ścianie przy łóżku?

– Oczywiście, że nie.

– Mogłeś wcześniej powiedzieć.

– I co byś zrobiła?

– Nie byłabym tak frywolna w rozwijaniu relacji z tobą.

Olgierd cicho prychnął, wciąż przypatrując się ciału. Pająki kłębiły się coraz żywiej, jakby wyczuwały padający na nie ludzki wzrok i brały go za zapowiedź problemów.

– To jest podstawowy test człowieczeństwa, Padre – dodała Siarka.

– Jaki?

– To, czy zabiłbyś dla mnie pająka, czy nie.

Posłał jej krótkie spojrzenie.

– Dla ciebie nawet szczura – odparł.

Pokręciła głową, jakby powiedział rzecz skrajnie głupią, a zarazem niestosowną, po czym oboje przeszli na bok, by pod innym kątem przyjrzeć się ciałom. Niedługo potem zjawili się technicy, a wraz z nimi komisarz Szczerbiński, z którym wymienili serdeczne uściski dłoni.