– Przydają się nawet w domu – ciągnął. – Eliminują komary, muchy i inne insekty, a w ogrodach są jak naturalne pestycydy, przetrzebiają owady żerujące na roślinach. W dodatku słyszałem, że z ich jadu syntetyzuje się jakieś leki, które w przyszłości mogą…
– Dałeś się zwieść lobby arachniowemu.
Paderborn wzruszył ramionami.
– Ich argumenty do mnie trafiają.
– Czyli jesteś jednym z tych psycholi, którzy ich nie zabijają, jak zobaczą na ścianie przy łóżku?
– Oczywiście, że nie.
– Mogłeś wcześniej powiedzieć.
– I co byś zrobiła?
– Nie byłabym tak frywolna w rozwijaniu relacji z tobą.
Olgierd cicho prychnął, wciąż przypatrując się ciału. Pająki kłębiły się coraz żywiej, jakby wyczuwały padający na nie ludzki wzrok i brały go za zapowiedź problemów.
– To jest podstawowy test człowieczeństwa, Padre – dodała Siarka.
– Jaki?
– To, czy zabiłbyś dla mnie pająka, czy nie.
Posłał jej krótkie spojrzenie.
– Dla ciebie nawet szczura – odparł.
Pokręciła głową, jakby powiedział rzecz skrajnie głupią, a zarazem niestosowną, po czym oboje przeszli na bok, by pod innym kątem przyjrzeć się ciałom. Niedługo potem zjawili się technicy, a wraz z nimi komisarz Szczerbiński, z którym wymienili serdeczne uściski dłoni.