Arachnia
Remigiusz Mróz — Kryminały

– Skąd on wziął tyle pająków? – rzucił oficer.

– Zapewne z własnej hodowli – odparł Paderborn. – Wątpię, żeby ryzykował duże zamówienie na Allegro.

Szczerbiński zawahał się, jakby niepewny, czy prokurator aby sobie z niego nie dworuje. Olgierd i Siarka byli nieco do przodu, przed momentem sprawdzili, gdzie można wyposażyć się w odpowiednią liczbę pajęczaków.

Ogłoszeń na portalach znaleźli rzeczywiście sporo, do tego reklamowały się sklepy terrarystyczne i zoologiczne. Nazwa jednego z nich brzmiała Arachnohobbia i urzekła Paderborna, Karolinę nieco mniej.

– Możemy ich ściągać? – spytał jeden z techników.

– Najwyższa pora – odparł Olgierd.

Podczas gdy on ze Szczerbińskim przyglądali się, z jakim trudem kilku osobom to przychodziło, Siarka odebrała telefon i od razu przełączyła na głośnik.

– Feruś – rzuciła bezgłośnie.

Paderborn nadstawił ucha, spodziewając się, że przez cały ten czas, który oni poświęcili na niewiele mówiące oględziny wiszących trupów, wieloletnia podwładna dotarła do czegoś przydatnego.

Okazało się jednak, że dzwoni w zupełnie innej sprawie.

– Langer się obudził – oznajmiła.

Siarka i Pader wymienili się krótkim spojrzeniem.

– A spał? – mruknął Szczerbiński.